Od jakiegoś czasu testuję na sobie tę oto nowość od Bourjois i powiem Wam, że bardzo ją polubiłam. W odstawkę poszły wszystkie inne podkłady jakie posiadam. Dlaczego? O tym poniżej.
Dziś mieliśmy przepiękną pogodę - świeciło słońce, świeże powietrze, dookoła spokój...za to kocham moje życie na wsi. Uwielbiam tą porę roku gdy wszystko budzi się do życia, a i ja staję się bardziej energiczna i coraz mniej mam czasu na siedzenie w domu. :) A jak u Was? Wiosna przyszła? :)
Dziś o kolejnych produktach, które oceniłam zbyt pochopnie. Od razu po przeczytaniu etykiety stwierdziłam, że to produkty totalnie nie dla mnie... O dziwo zużyłam całe opakowania i już tęsknię. :)
Długo zwlekałam z tą recenzją i to słusznie ponieważ początkowo miała być ona niezbyt pozytywna ale zgodnie z zasadą, że tusz jest jak wino i jak poleży dłużej jest lepszy - dałam mu kolejną szansę. Wiecie już, że nie jest źle ale czy jest fantastycznie?
Uwielbiam płyny micelarne! A więc dlaczego będę pisać o preparacie dwufazowym? A no dlatego, że tusz do rzęs lubię sobie rozpuścić czymś tłustym. Zawsze używałam byle czego by tylko "ruszyć" tusz i kreseczkę. Ta dwufazówka porządnie mnie zaskoczyła i już Wam zdradzam dlaczego. :)
Nie mogę uwierzyć, że to już 8 post z serii "Co nowego?" Czas bardzo szybko płynie. Ja niestety ostatnio mam bardzo mało czasu na blogosferę - mam nadzieję, że po świętach się to zmieni.
Pamiętacie mój stojak z Pepco? Prezentuje i sprawuje się genialnie:)