środa, 29 sierpnia 2018

Wibo, Unicorn Tears - łzy jednorożca to hit czy kit w pielęgnacji skóry?

Witajcie!


Mam słabość do jednorożców! Dlatego gdy tylko zobaczyłam ten primer w ofercie marki Wibo to musiałam je zdobyć. :) W tym przypadku nie interesował mnie skład czy podobieństwo do kultowego olejku Farsali, potrzeba posiadania „łez jednorożca” była silniejsza od wszystkich racjonalnych argumentów. A więc mam i już solidnie przetestowałam :)



Olejek znajduje się w przyjemnej dla oka, szklanej buteleczce z pipetką. Samo używanie produktu jest bardzo przyjemne. Ma (prze)słodziutki zapach oraz dość lepką konsystencję. Na buzi ta lepkość pozostaję dlatego chętnie sięgam po nie przed makijażem. Dzięki niemu sama aplikacja podkładu jest łatwiejsza. Odpuszczam używanie olejku gdy nie wykonuję makijażu bo ta lepkość doprowadziłaby mnie do szału – po aplikacji podkładu to uczucie znika. :) Jest to z pewnością dodatkowa dawka nawilżenia dla naszej skóry. Nie zauważyłam by znacząco wpływał na trwałość makijażu. Produkt ten jest bardzo przyjemny jednak jest to raczej gadżet bez którego można funkcjonować. Osobiście bardzo go lubię i może nawet sięgnę po niego ponownie.



Skład: Aqua, Glycerin, Propanediol, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Lycium Barbarum Fruit Extract ,Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Mica, Xanthan Gum, Polysorbate 60, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbitan Isostearate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Parfum, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Citric Acid, CI 77891, CI 16035, CI 42090.



Znacie ten produkt? Lubicie „unicorny”? :)

Pozdrawiam,


Ela

2 komentarze: