czwartek, 9 czerwca 2016

Mistrz z Azji! Skinfood, Watery Berry Wrap Mask - Opinia, recenzja

Witajcie! 

Od zawsze uwielbiam maseczki. Przed ślubem miałam na ich punkcie totalną manię i robiłam je praktycznie codziennie. Dzięki temu moja skóra była gładka i doskonale nawilżona. Ostatnio prawdziwym hitem z Azji są maseczki w płacie, o których bardzo głośno na blogach jak i youtubie, co oczywiście jest też zasługą książki "Sekrety urody Koreanek". Jednak oprócz tej formy na nasz rynek wkraczają z Azji także maseczki całonocne - ja do tej pory przetestowałam dwa produkty tego typu. Dziś będzie o tym lepszym. :)



Jeszcze na początku zeszłego roku dostałam próbkę tej maseczki w ramach gratisu do jakiegoś zakupionego przeze mnie cudeńka. Maseczka leżała sobie w szufladzie i praktycznie o niej zapomniałam. Dopiero przy okazji porządków w szafie stwierdziłam, że trzeba ją  zużyć. Wygooglałam jak to zrobić więc nałożyłam ją wieczorem na oczyszczoną skórę i zostawiłam na całą noc (trochę się bałam, bo wtedy była to dla mnie totalna nowość). 


Co zobaczyłam rano? Skóra była rozjaśniona, rozświetlona, nawilżona, wygładzona i ogólnie rozpromieniona. Byłam w totalnym szoku bo skóra wyglądała jak nowa. Od razu wiedziałam, że ta maska musi być moja! Niestety na całym Ebayu nie mogłam jej znaleźć, nie było jej w sklepach internetowych...jednym słowem tragedia... W ramach rekompensaty zakupiłam "śpiącą maseczkę" z innej firmy i spisywała się ona bardzo dobrze, jednak niestety to nie było to. W marcu tego roku przeglądając jeden z moich ulubionych sklepów na Ebayu trafiłam właśnie na nią! Nie zastanawiałam się nawet sekundy, a po dwóch tygodniach była już u mnie. 


Maseczka ma konsystencję galaretki, przy aplikacji przyjemnie chłodzi skórę - jest to bardzo pożądane uczucie, szczególnie po długim, ciężkim dniu. Aplikacja nie jest oczywiście żadnym problemem. Nakładam ją dość grubą warstwą i tak idę spać. Po aplikacji odczuwam fakt, że na skórze jest maseczka, nie wchłania się jakoś szybko. Wiadomo, że część produktu ląduje na poduszce jednak i tak maseczka zdąży zdziałać cuda.:) Po kolejnych aplikacjach nie obserwuję już takiego efektu "WOW" na mojej skórze ale to wynika raczej z tego, że wiem czego mam się spodziewać. Skóra za każdym razem jest silnie zregenerowana i odświeżona - uwielbiam ją!

Galaretkowata konsystencja, przyjemny zapach oraz uczucie delikatnego chłodzenia to idealny sposób na wieczorny relaks i piękny wygląd rano.


Maseczki niestety póki co nie dostaniecie w żadnym krajowym sklepie - co mam nadzieję niedługo się zmieni. Cieszę się, że coraz więcej azjatyckich firm wchodzi na nasz rynek. Produkty Skinfood dostaniecie na Ebayu (od siebie mogę polecić sprzedawcę rinishop - bez żadnych reklam, po prostu sama u niego dość często kupuję i nigdy się nie zawiodłam). Maseczka może do najtańszych nie należy ponieważ kosztuje ok 50-60 zł, ale za to dostaniecie aż 90 g produktu, który dodatkowo jest bardzo wydajny.


Niestety nigdzie w internecie, ani na opakowaniu nie znalazłam jej składu co dla mnie jest dość dziwne...no ale trudno, maseczkę i tak uwielbiam, a skoro jest dopuszczona do oficjalnej sprzedaży to myślę, że mnie nie zabije. :) Co nie zmienia faktu, że dobrze by było gdyby skład (w języku międzynarodowym - może "krzaczkami" gdzieś tam jest:)) na opakowaniu był.

Znacie produkty Skinfood? Lubicie azjatyckie kosmetyki? Co myślicie o pomyśle całonocnych maseczek?

Pozdrawiam,

Ela
Babski Folwark 

26 komentarzy:

  1. Kocham maseczki i pewnie kiedyś się skuszę, póki co na liście rządzi Tomatox :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To później polecam sięgnąć po tą :)

      Usuń
  2. Skoro działa takie cuda, będę na nią polować :)
    www.missplanner.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja marzę o jakimś azjatyckim kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto się skusić :) Na ebay jest sporo taniej :)

      Usuń
  4. Jestem aktualnie w takcie poznawania rożnych koreańskich cudów. O maseczkach na noc nawet nie myślałam, bo miałam wrażenie ze pierwsze zetknięcie z poduszka i wszystko na niej zostanie. Ale po tym wpisie przemyśle to jeszcze raz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie zwróć na nie uwagę :) Ta jest rewelacyjna! :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Szukałam recenzję u Ciebie ale nie widziałam - w takim razie na nią czekam :)

      Usuń
  6. Nie znałam tego produktu, ale samo opakowanie już jest takie słodko kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj opakowanie to nic w stosunku do zawartości :)

      Usuń
  7. Świetne opakowanie zachęca do poznania tego co jest w środku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa ta maska *-*


    http://allegiant997.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. nie słyszałam o tym cudzie, ale troszkę mnie tu kusisz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) mogę pokusić Cię jeszcze bardziej bo produkt jest świetny! :)

      Usuń
  10. Nie znam w ogóle firmy, ale przygodę z azjatyckimi kosmetykami dopiero zaczynam.
    Pięknie tu u Ciebie !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :)
      Azjatyki są świetne więc zachęcam do spróbowania tej maski :)

      Usuń
  11. Nie słyszałam nigdy o firmie, ale maseczki uwielbiam. Tę pewnie bym pokochała :)!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam :) ale bardzo lubie maseczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To warto się zainteresować tą :) Może Cię skuszę? :)

      Usuń
  13. Szkoda, że nie jest dostępna w żadnym z polskich sklepów internetowych. Jakoś nie lubię kupować przez eBay.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę w polskich sklepach jednak na Ebayu zwykle jest dwa razy taniej więc i tak zamawiam głównie tam :)

      Usuń